• IMG_8112.jpg
  • IMG_1469.jpg
  • CRW_3173.jpg
  • IMG_5761.jpg
  • IMG_1326.jpg
  • IMG_4725IMG_3739.jpg
  • IMG_1512.jpg
  • IMG_1879.jpg
  • IMG_6317.jpg
  • IMG_0414.jpg
  • IMG_0126.jpg
  • DSC_00320030.jpg
  • WITR_0003.jpg
  • IMG_4014.jpg
  • IMG_9612.jpg
  • IMG_9409.jpg
  • IMG_0407.jpg
  • WITR_0002.jpg
  • d02.jpg
  • IMG_3508.jpg
  • IMG_9366.jpg
  • IMG_8967.jpg
  • CRW_3178b.jpg
  • IMG_2315.jpg
  • IMG_3523.jpg
  • g03.jpg
  • 01.jpg
  • IMG_3501.jpg
  • IMG_2873.jpg
  • IMG_4150IMG_3739.jpg
  • WITR_0010b.jpg
  • IMG_4370.jpg
  • IMG_4130.jpg
  • IMG_1115.jpg
  • IMG_8443.jpg
  • IMG_8807.jpg

 

Tym razem wyjątkowo, w ostatni czwartek stycznia (28.01.2010r.) odbyło sie pierwsze w tym roku spotkanie klubu historycznego. Podobnie jak poprzednio, głównym tematem spotkania były wydarzenia z 18 sierpnia 1944 roku. Tym razem swoją relację przedstawił pan Henryk Jędrysiak.

Pan Henryk w 1944 roku miał 13 lat i jak sam o sobie mówi był chłopakiem bardzo ciekawym wszystkiego co działo się wokół. My dzięki tej cesze pana Jędrysiaka wiemy nieco więcej o tamtych wydarzeniach. Zaś jego rodzice zapewne mieli na ten temat własne zdanie.
Historia opowiedziana przez naszego sąsiada rozpoczyna się kilka dni przed 18 sierpnia. Wtedy to w Jasienicy pojawił się jakiś specjalny oddział wojska niemieckiego, który zaczął wysiedlać mieszkańców, rekwirować im bydło i palić domy, budynki gospodarcze, a nawet zboże na polach. W ten sposób zniszczona została część Jasienicy od strony Folwarku, mniej więcej do połowy dzisiejszej ulicy Centralnej.
Pan Henryk mieszkał wtedy w domu swoich rodziców położonym w pobliżu skrzyżowania dzisiejszych ulic Centralnej i Kolejowej. Budynek ten stoi do dzisiaj (choć drewniana konstrukcja została obmurowana). Również oni otrzymali nakaz opuszczenia domu i wsi. Ojciec pana Jędrysiaka polecił swoim dzieciom ukryć się na polu ziemniaków, gdzie pozostali aż do wieczora. Pod osłoną nocy wszyscy dotarli do domu, gdzie w końcu zastał ich dzień 18 sierpnia.
Już od rana słychać było zbliżający się front, dlatego dzieci już wcześniej schroniły się w znajdującej się na podwórku betonowej piwnicy. Około godziny 9:00 rozpoczęło się bombardowanie i ostrzał radziecki, które trwały ponad dwie godziny. Siła tego ognia była tak potężna, że rodzice, którzy znajdowali się w domu musieli przeczołgać się do piwnicy. Piwnica państwa Jędrysiaków stała się schronieniem nie tylko dla nich samych, ale również dla wielu okolicznych sąsiadów. W czasie bombardowania było tam około 20 osób. Mniej więcej w połowie bombardowania dołączyli do nich oficerownie niemieccy, którzy wcześniej stacjonowali w domu pana Henryka. Z ich rozmów zgromadzeni w piwnicy Polacy wywnioskowali, że na pobliskim stanowisku z karabinem maszynowym zginął niemiecki żołnież. Mniej więcej pół godziny przed końcem ostrzału oficerowie opuścili piwnicę. Kilkadziesiąt minut później, jeszcze przed końcem bombardowania do ziemianki zajrzeli pierwsi żolnierze radzieccy.
Nie był to jednak koniec bitwy. Do wieczora, w pobliskim zagajniku akacjowym (u zbiegu dzisiejszych ulic Centralnej i Kolejowej - na pewno pamiętają go nawet młodsi mieszkańcy Jasienicy) ustawiły się trzy czołgi radzieckie. Pan Henryk ośmielony przerwą w bitwie podszedł zaciekawiony do żołnierzy. Pozostał tam aż do momentu rozpoczęcia niemieckiego kontrataku, przyprawiając swoich rodziców o spory niepokój. Około godziny 20:00 na dogodnych przeprawach przez wał kolejowy (czyli pod wiaduktem nad torami i na przejeździe na dzisiejszej ul. Lipowej) pojawiły się niemieckie czołgi. Czołgi te zostały natychmiast zniszczone przez Rosjan. Pan Jędrysiak mówi o 7 wrakach niemieckich czołgów w okolicy. Rosjanie nie stracili ani jednego.
Pan Henryk wspominał też kilka innych wydarzeń z okresu II Wojny Światowej. Opowiadał o ostatnich dniach sierpnia 1939 roku, poprzedzających wojnę, kiedy to jego ojciec Stanisław Jędrysiak został zmobilizowany. O nalotach i bombardowaniach niemieckich nad wiaduktem w Jasienicy i stacją kolejową w Tłuszczu, w pierwszych dniach września.
Usłyszeliśmy także na temat transportów kolejowych, którymi często wywożono Żydów do Treblinki. Wał kolejowy z wiaduktem, pod którym biegną tory w Jasienicy był dogodnym miejscem do ucieczki. Pan Henryk pasąc krowy w pobliżu torów kolejowych, będąc wówczas chłopcem 11-12 letnim był świadkiem takiej ucieczki.

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu wspomnień pana Henryka Jędrysiaka:
{play}images/stories/mp3/jedrysiak.mp3{/play}

Pan Henryk Jędrysiak Słowo wprowadzenia Była też dyskusja Zasłuchani w słowa pana Henryka

Zapraszamy do: